Pszczeli król: Różnice pomiędzy wersjami

Nie podano opisu zmian
 
(Nie pokazano 44 wersji utworzonych przez 2 użytkowników)
Linia 1: Linia 1:
{{data|19 czerwca 2019}}
{{data|24 czerwca 2019}}
[[File:apis-mellifera-bee-beekeeping-56876.jpg|thumb|left|Pszczoły na plastrze miodu]]
[[File:apis-mellifera-bee-beekeeping-56876.jpg|thumb|left|Pszczoły na plastrze miodu]]
Polskiej kuchni raczej nie kojarzymy, przynajmniej w&nbsp;pierwszym odruchu, z&nbsp;owadami. A&nbsp;przecież pszczoły od setek lat odgrywały rolę niezwykle ważną dla tradycyjnej kuchni polskiej (i nie tylko). Już najstarszy znany opis kraju Mieszka I, spisany przez sefardyjskiego podróżnika Ibrahima ibn Jakuba, przedstawia Polskę jako kraj obfitujący w&nbsp;zboże, mięso i&nbsp;miód.<ref>{{Cyt  
Polskiej kuchni raczej nie kojarzymy, przynajmniej w&nbsp;pierwszym odruchu, z&nbsp;owadami. A&nbsp;przecież pszczoły od setek lat odgrywały rolę niezwykle ważną dla tradycyjnej kuchni polskiej (i&nbsp;nie tylko). Już najstarszy znany opis kraju Mieszka I, spisany przez sefardyjskiego podróżnika Ibrahima ibn Jakuba, przedstawia Polskę jako kraj obfitujący w&nbsp;zboże, mięso i&nbsp;miód.<ref>{{Cyt  
  | tytuł    = Monumenta Poloniae Historica
  | tytuł    = Monumenta Poloniae Historica
   | inni r          = tłum. Tadeusz Kowalski
   | inni r          = tłum. Tadeusz Kowalski
   | rozdział        = Relacja Ibrahim ibn Jakuba z&nbsp;podróży do krajów słowiańskich w&nbsp;przekazie al-Bekriego
   | rozdział        = Relacja Ibrahima ibn Jakuba z&nbsp;podróży do krajów słowiańskich w&nbsp;przekazie al-Bekriego
   | adres rozdziału = http://tomaszewska.com.pl/1gim.5r.tz.2.ibrahim.ibn.jakub.pdf
   | adres rozdziału = http://tomaszewska.com.pl/1gim.5r.tz.2.ibrahim.ibn.jakub.pdf
  | wydawca  =  
  | wydawca  =  
Linia 20: Linia 20:
  | rok      = 1975
  | rok      = 1975
  | url      = https://web.archive.org/web/20100107002245/http://www.zswsucha.iap.pl/STREFA_N/WiLeHi/lektury/kronika/0003.htm
  | url      = https://web.archive.org/web/20100107002245/http://www.zswsucha.iap.pl/STREFA_N/WiLeHi/lektury/kronika/0003.htm
  }}</ref> Ile w&nbsp;tym nawiązania do biblijnej „krainy miodem i&nbsp;mlekiem płynącej”, a&nbsp;ile szydery z&nbsp;północnych barbarzyńców, co zamiast chlebem, winem i&nbsp;oliwą (jak cywilizowani śródziemnomorscy rolnicy) żywią się ze zbieractwa, rybołóstwa i&nbsp;pasterstwa? Trudno powiedzieć; być może, jedno i&nbsp;drugie po trochu. Tak czy siak, trudno wyobrazić sobie polską kuchnię bez pierników i&nbsp;miodowników, herbaty z&nbsp;miodem, miodów pitnych, krupniku i&nbsp;krambambuli.
  }}</ref> Ile w&nbsp;tym nawiązania do biblijnej „krainy miodem i&nbsp;mlekiem płynącej”, a&nbsp;ile szydery z&nbsp;północnych barbarzyńców, co zamiast chlebem, winem i&nbsp;oliwą (jak cywilizowani śródziemnomorscy rolnicy) żywią się ze zbieractwa, rybołówstwa i&nbsp;pasterstwa? Trudno powiedzieć; być może, jedno i&nbsp;drugie po trochu. Tak czy siak, trudno wyobrazić sobie polską kuchnię bez pierników i&nbsp;miodowników, herbaty z&nbsp;miodem, miodów pitnych, krupniku i&nbsp;krambambuli.


Ale kulinarna rola pszczół nie kończy się bynajmniej na ich słodkiej wydzielinie. Polska do tej pory jest jednym z&nbsp;największych na świecie producentów owoców strefy umiarkowanej, a&nbsp;zawdzięcza to właśnie pracy małych puszystych robotnic w&nbsp;żółto-czarne paski, które zapylają jak małe samochodziki te wszystkie polskie jabłonie, grusze, wiśnie, śliwy, brzoskwinie, morele, maliny i&nbsp;borówki, nie mówiąc o&nbsp;gryce, ogórkach i&nbsp;rzepaku.<ref>{{Cyt  
Ale kulinarna rola pszczół nie kończy się bynajmniej na ich słodkiej wydzielinie. Polska do tej pory jest jednym z&nbsp;największych na świecie producentów owoców strefy umiarkowanej, a&nbsp;zawdzięcza to właśnie pracy małych puszystych robotnic w&nbsp;żółto-czarne paski, które zapylają jak małe samochodziki te wszystkie polskie jabłonie, grusze, wiśnie, śliwy, brzoskwinie, morele, maliny i&nbsp;borówki, nie mówiąc o&nbsp;gryce, ogórkach i&nbsp;rzepaku.<ref>{{Cyt  
Linia 50: Linia 50:
}}
}}


Już na pierwszy rzut oka widać, że to kompletna bzdura. Właściwie, co zdanie, to błąd. W&nbsp;Polsce na ogół nie wybierano królowi następcy, tylko nowego króla już po śmierci lub ustąpieniu poprzedniego. Proces ten nazywano elekcją, a&nbsp;nie selekcją, i&nbsp;co by nie mówić o&nbsp;rzeczywistej władzy polskich królów, to jednak było to stanowisko zbyt ważne, by pozostawiać obsadzenie go owadom. Nikt w&nbsp;Polsce nie słyszał też o&nbsp;królu „Wiscionskym”, a&nbsp;z tego, co wiadomo o&nbsp;polskich regaliach, to żadna z&nbsp;koron w&nbsp;wawelskim skarbcu koronnym nie była ozdobiona diamentową pszczołą. A&nbsp;jednak ktoś tę historyjkę uznał za na tyle wiarygodną, by ją zapisać w&nbsp;książce ze słowem „encyklopedia” w&nbsp;tytule, więc może jest w&nbsp;niej jakiś pyłek prawdy?
Już na pierwszy rzut oka widać, że to kompletna bzdura. Właściwie, co zdanie, to błąd. W&nbsp;Polsce na ogół nie wybierano królowi następcy, tylko nowego króla już po śmierci lub ustąpieniu poprzedniego. Proces ten nazywano elekcją, a&nbsp;nie selekcją, i&nbsp;co by nie mówić o&nbsp;rzeczywistej władzy polskich królów, to jednak było to stanowisko zbyt ważne, by pozostawiać obsadzenie go owadom. Nikt w&nbsp;Polsce nie słyszał też o&nbsp;królu „Wiscionskym”, a&nbsp;z&nbsp;tego, co wiadomo o&nbsp;polskich regaliach, to żadna z&nbsp;koron w&nbsp;wawelskim skarbcu koronnym nie była ozdobiona diamentową pszczołą. A&nbsp;jednak ktoś tę historyjkę uznał za na tyle wiarygodną, by ją zapisać w&nbsp;książce ze słowem „encyklopedia” w&nbsp;tytule, więc może jest w&nbsp;niej jakiś pyłek prawdy?


== Król pszczół ==
== Król pszczół ==
Linia 72: Linia 72:
}}
}}


Władysław rzeczywiście był ulubieńcem szlachty, a&nbsp;jego elekcja była najspokojnieszą i&nbsp;bodaj najkrótszą w&nbsp;dziejach polskiej monarchii – nikomu nie chciało się nawet kandydować przeciwko faworytowi. Ale szlachta kochała tych królów, którzy jej na dużo pozwalali, a&nbsp;mało żądali w&nbsp;zamian. Im król bezczynniejszy, tym lepszy. Pierwotnym autorem porównania hołubionego przez szlachtę Władysława IV do bezczynnego trutnia był, jak się okazuje, biskup kamieniecki Paweł Piasecki, który tak oto krytykował najjaśniejszego króla jegomości:
Władysław rzeczywiście był ulubieńcem szlachty, a&nbsp;jego elekcja była najspokojniejszą i&nbsp;bodaj najkrótszą w&nbsp;dziejach polskiej monarchii – nikomu nie chciało się nawet kandydować przeciwko faworytowi. Ale szlachta kochała tych królów, którzy jej na dużo pozwalali, a&nbsp;mało żądali w&nbsp;zamian. Im król bezczynniejszy, tym lepszy. Pierwotnym autorem porównania hołubionego przez szlachtę Władysława IV do bezczynnego trutnia był, jak się okazuje, biskup kamieniecki Paweł Piasecki, który tak oto krytykował najjaśniejszego króla jegomości:


{{ Cytat
{{ Cytat
Linia 100: Linia 100:
  | rok      = 2004 [1937]
  | rok      = 2004 [1937]
  | strony  = 174
  | strony  = 174
  }}</ref> Jest ona o&nbsp;tyle lepsza od tej cytowanej wcześniej, że przynajmniej podaje źródło, z&nbsp;której zaczerpnięto ową legendę. A&nbsp;jest nim niemieckojęzyczna ''Historia pszczelarstwa'' z&nbsp;końca XIX&nbsp;w., w&nbsp;którym pojawia się takie oto zdanie:
  }}</ref> Jest ona o&nbsp;tyle lepsza od tej cytowanej wcześniej, że przynajmniej podaje źródło, z&nbsp;którego zaczerpnięto ową legendę. A&nbsp;jest nim niemieckojęzyczna ''Historia pszczelarstwa'' z&nbsp;końca XIX&nbsp;w., w&nbsp;którym pojawia się takie oto zdanie:


{{ Cytat
{{ Cytat
Linia 126: Linia 126:


[[File:King Michael Korybut Wisniowiecki.jpg|thumb|upright|left|Michał Korybut Wiśniowiecki, król polski (pan. 1669–1673)]]
[[File:King Michael Korybut Wisniowiecki.jpg|thumb|upright|left|Michał Korybut Wiśniowiecki, król polski (pan. 1669–1673)]]
A więc – jak pewnie się już domyśliliście – „Michał Wiscionsky” to tak naprawdę Michał Korybut Wiśniowiecki. Jego wybór na króla w&nbsp;1669&nbsp;r. faktycznie był sporym zaskoczeniem, a&nbsp;najbardziej chyba dla niego samego. Jego ojciec, wojewoda ruski, książę Jeremi Wiśniowiecki, posiadał wprawdzie wielkie majątki na Ukrainie i&nbsp;wsławił się skutecznym tłumieniem powstania Chmielnickiego, ale Michał ani nie miał talentów przywódczych ojca, ani jego majątku, utraconego wraz z&nbsp;utratą przez Polskę Zadnieprza. A&nbsp;do tego nie był nawet uważany za kandydata, dopóki nie został wybrany.
A więc „Michał Wiscionsky” to tak naprawdę (niespodzianka!) Michał Korybut Wiśniowiecki. Jego wybór na króla 350 lat temu faktycznie był sporym zaskoczeniem, a&nbsp;najbardziej chyba dla niego samego. Jego ojciec, wojewoda ruski, książę Jeremi Wiśniowiecki, posiadał wprawdzie wielkie majątki na Ukrainie i&nbsp;wsławił się bezwzględną skutecznością w&nbsp;tłumieniu powstania Chmielnickiego, ale Michał nie miał ani talentów przywódczych ojca, ani jego majątku, utraconego wraz z&nbsp;utratą przez Polskę Zadnieprza. A&nbsp;do tego nie był nawet uważany za kandydata, dopóki nie został wybrany.


Cofnijmy się o&nbsp;dwadzieścia lat, kiedy to po śmierci Władysława IV, zarówno tron, jak i&nbsp;żonę, przejął po nim jego przyrodni, a&nbsp;zarazem cioteczny, brat, Jan Kazimierz Waza. Biorąc pod uwagę, że każde nowe zajęcie szybko mu się nudziło (wcześniej był dowódcą kirasjerów, wicekrólem Portugalii, jezuitą w&nbsp;Loreto i&nbsp;kardynałem – wszystkim na krótko), to na polskim tronie i&nbsp;pod pantoflem dawnej bratowej i&nbsp;tak wytrzymał dość długo. Aż wreszcie, po śmierci Marii Ludwiki, zrażony oporem szlachty wobec jego polityki, rzucił to wszystko i&nbsp;wyjechał do Francji, żeby tam zaszyć się w&nbsp;klasztorze benedyktynów.  
Cofnijmy się o&nbsp;dwadzieścia lat, kiedy to po śmierci Władysława IV, zarówno tron, jak i&nbsp;żonę, przejął po nim jego przyrodni, a&nbsp;zarazem cioteczny, brat, Jan Kazimierz Waza. Biorąc pod uwagę, że każde nowe zajęcie szybko mu się nudziło (wcześniej był dowódcą kirasjerów, wicekrólem Portugalii, jezuitą w&nbsp;Loreto i&nbsp;kardynałem – wszystkim na krótko), to na polskim tronie i&nbsp;pod pantoflem dawnej bratowej i&nbsp;tak wytrzymał dość długo. Aż wreszcie, po śmierci Marii Ludwiki, zrażony oporem szlachty wobec jego polityki, rzucił to wszystko i&nbsp;wyjechał do Francji, żeby tam zaszyć się w&nbsp;klasztorze benedyktynów.  
Linia 133: Linia 133:
Polska scena polityczna dzieliła się wówczas na dwa główne stronnictwa, różniące się przede wszystkim pomysłem na politykę zagraniczną i&nbsp;stosunkiem do dwóch głównych mocarstw europejskich: Austrii i&nbsp;Francji. Stronnictwo profrancuskie początkowo popierało dwóch kandydatów na tron opróżniony przez abdykację Jana Kazimierza – księcia Ludwika Burbona, zwanego Wielkim Kondeuszem, oraz księcia Filipa Wilhelma Wittelsbacha, palatyna neuburskiego. Z&nbsp;kolei stronnictwo prohabsburskie wysunęło kandydaturę Karola Leopolda, księcia Lotaryngii i&nbsp;Baru. Kondeusz, który zasłynął jako wybitny dowódca wojskowy, bodaj najlepiej nadawał się na króla – i&nbsp;pewnie dlatego odpadł z&nbsp;wyścigu jako pierwszy. Selekcja, jak zawsze w&nbsp;polskiej polityce, była negatywna. Trwała jednak zaciekła walka między dwoma pozostałymi kandydatami, w&nbsp;której żadna ze stron nie szczędziła środków na przekupywanie senatorów (obietnice dla szlachty były za darmo).  
Polska scena polityczna dzieliła się wówczas na dwa główne stronnictwa, różniące się przede wszystkim pomysłem na politykę zagraniczną i&nbsp;stosunkiem do dwóch głównych mocarstw europejskich: Austrii i&nbsp;Francji. Stronnictwo profrancuskie początkowo popierało dwóch kandydatów na tron opróżniony przez abdykację Jana Kazimierza – księcia Ludwika Burbona, zwanego Wielkim Kondeuszem, oraz księcia Filipa Wilhelma Wittelsbacha, palatyna neuburskiego. Z&nbsp;kolei stronnictwo prohabsburskie wysunęło kandydaturę Karola Leopolda, księcia Lotaryngii i&nbsp;Baru. Kondeusz, który zasłynął jako wybitny dowódca wojskowy, bodaj najlepiej nadawał się na króla – i&nbsp;pewnie dlatego odpadł z&nbsp;wyścigu jako pierwszy. Selekcja, jak zawsze w&nbsp;polskiej polityce, była negatywna. Trwała jednak zaciekła walka między dwoma pozostałymi kandydatami, w&nbsp;której żadna ze stron nie szczędziła środków na przekupywanie senatorów (obietnice dla szlachty były za darmo).  


Ostatecznie, gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta; zwykła szlachta, zmęczona przedłużającą się elekcją i&nbsp;przepychankami między magnatami z&nbsp;obu stronnictw, podjęła wreszcie rewolucyjną ideę, propagowaną przez podkanclerzego koronnego Andrzeja Olszowskiego, żeby na króla wybrać „Piasta”. Nie chodziło tu jednak o&nbsp;piastowskie korzenie w&nbsp;drzewie genealogicznym (pod tym względem Karol Leopold miałby większe szanse – jego pra<sup>8</sup>-babką, i&nbsp;to w&nbsp;dwóch różnych liniach, była Cymbarka, księżniczka mazowiecka z&nbsp;dynastii Piastów), tylko po prostu o&nbsp;rdzennego Polaka zamiast jakiegoś cudzoziemskiego księcia. Pozostawało tylko pytanie, kto konkretnie miałby zostać tym „piastowskim” królem?
Ostatecznie, gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta; zwykła szlachta, zmęczona przedłużającą się elekcją i&nbsp;przepychankami między magnatami z&nbsp;obu stronnictw, podjęła wreszcie rewolucyjną ideę, propagowaną przez podkanclerzego koronnego Andrzeja Olszowskiego, żeby na króla wybrać „Piasta”. Nie chodziło tu jednak o&nbsp;piastowskie korzenie w&nbsp;drzewie genealogicznym (pod tym względem Karol Leopold miałby większe szanse – jego pra×8-babką, i&nbsp;to w&nbsp;dwóch różnych liniach, była Cymbarka, księżniczka mazowiecka z&nbsp;dynastii Piastów; poza tym żył jeszcze w&nbsp;Brzegu na Śląsku ostatni przedstawiciel tej dynastii, książę Jerzy Wilhelm), tylko po prostu o&nbsp;rdzennego Polaka zamiast jakiegoś cudzoziemskiego księcia. Pozostawało tylko pytanie, kto konkretnie miałby zostać tym „piastowskim” królem?


I wtedy właśnie, jak mówi legenda, rój pszczół nadleciał nagle na pole elekcyjne i&nbsp;usiadł na niespodziewającym się niczego księciu Michale, a&nbsp;szlachta uznała, że skoro pszczoły go już wybrały, to reszta jest tylko formalnością. Senatorowie nie mieli innego wyjścia, jak zgodzić się z&nbsp;wyborem owadów i&nbsp;szlachty, i&nbsp;tak zupełnie zaskoczony Michał został królem.
I wtedy właśnie, jak mówi legenda, rój pszczół nadleciał nagle na pole elekcyjne i&nbsp;usiadł na niespodziewającym się niczego księciu Michale, a&nbsp;szlachta uznała, że skoro pszczoły go już wybrały, to reszta jest tylko formalnością. Senatorowie nie mieli innego wyjścia, jak zgodzić się z&nbsp;wyborem owadów i&nbsp;szlachty, i&nbsp;tak zupełnie zaskoczony Michał został królem.
Linia 155: Linia 155:
A zatem rój wcale nie wskazał konkretnego kandydata, tylko po prostu przyleciał na pole, usiadł sobie gdzieś, a&nbsp;potem poleciał dalej. I&nbsp;w&nbsp;ogóle było to już po elekcji Michała na króla, więc pszczoły co najwyżej potwierdziły tylko, że szlachta sama dokonała właściwego wyboru. Taką interpretację tego wydarzenia widać chociażby w&nbsp;anonimowym wierszu przytoczonym przez Kochowskiego:
A zatem rój wcale nie wskazał konkretnego kandydata, tylko po prostu przyleciał na pole, usiadł sobie gdzieś, a&nbsp;potem poleciał dalej. I&nbsp;w&nbsp;ogóle było to już po elekcji Michała na króla, więc pszczoły co najwyżej potwierdziły tylko, że szlachta sama dokonała właściwego wyboru. Taką interpretację tego wydarzenia widać chociażby w&nbsp;anonimowym wierszu przytoczonym przez Kochowskiego:


[[File:Elekcja1.jpg|thumb|Widok pola elekcyjnego w&nbsp;1669&nbsp;r.]]
[[File:Elekcja1.jpg|thumb|Widok pola elekcyjnego w&nbsp;1669&nbsp;r. Z&nbsp;przodu po prawej widać szopę senatorską (A), za którą rozciąga się koło rycerskie (B).]]
{{ Cytat
{{ Cytat
| <poem>Rój ten szczęśliwą wróżbą potwierdza nasz wybór,
| <poem>Rój ten szczęśliwą wróżbą potwierdza nasz wybór,
Linia 163: Linia 163:
| źródło = ''Ibid.'' }}
| źródło = ''Ibid.'' }}


Z kolei według hrabiego de Chavagnac, który w&nbsp;imieniu dworu cesarskiego forsował kandydaturę księcia lotaryńskiego, pszczoły w&nbsp;ogóle przyłączyły się nie do orszaku księcia Michała, ale atakowały wojewodę podolskiego w&nbsp;drodze na pole elekcyjne. Jego relacja jest o&nbsp;tyle ciekawsza, że ukazuje też zakulisowe machlojki i&nbsp;korupcję polityczną na wielką skalę – w&nbsp;których istotną rolę odgrywał późniejszy następca Michała na polskim tronie, Jan Sobieski, oraz jego żona, Maria Kazimiera z&nbsp;domu d'Arquien. Otóż państwo Sobiescy, należący do stronnictwa profrancuskiego, dogadali się z&nbsp;hrabią, że w&nbsp;zamian za zgodę (ich i&nbsp;Francji) na wybór Karola Leopolda, Lotaryngia zawrze z&nbsp;Francją sojusz przeciwko Austrii, Sobieski dostanie ziemie pod Samborem i&nbsp;100 tys. franków gotówką, Sobieska otrzyma wielki diament, a&nbsp;hrabia w&nbsp;nagrodę zostanie marszałkiem Francji…
Z kolei według hrabiego de Chavagnac, który w&nbsp;imieniu dworu cesarskiego forsował kandydaturę księcia lotaryńskiego, pszczoły nie przyłączyły się do orszaku księcia Michała, ale atakowały wojewodę podolskiego w&nbsp;drodze na pole elekcyjne. Jego relacja jest o&nbsp;tyle ciekawsza, że ukazuje też zakulisowe machlojki i&nbsp;korupcję polityczną na wielką skalę – w&nbsp;których istotną rolę odgrywał późniejszy następca Michała na polskim tronie, Jan Sobieski, oraz jego żona, Maria Kazimiera z&nbsp;domu d’Arquien. Otóż państwo Sobiescy, należący do stronnictwa profrancuskiego, dogadali się z&nbsp;hrabią, że w&nbsp;zamian za zgodę (ich i&nbsp;Francji) na wybór Karola Leopolda, Lotaryngia zawrze z&nbsp;Francją sojusz przeciwko Austrii, Sobieski dostanie ziemie pod Samborem i&nbsp;100 tys. franków gotówką, Sobieska otrzyma wielki diament, a&nbsp;hrabia w&nbsp;nagrodę zostanie marszałkiem Francji…


{{ Cytat
{{ Cytat
| Nazajutrz, w&nbsp;wigilię elekcji, cały dzień jeździłem po senatorach; widziałem się ze spowiednikiem M[arszałka] W[ielkiego] K[oronnego, Jana Sobieskiego], który mi powiedział, iż pan jego nie miał czasu przepisać traktatu, lecz że się spuszczał na słowo moje; prawdziwa spóźnienia przyczyna była, że pani S[obieska] zapomniała była umieścić w&nbsp;traktacie brata swego, P. d'Arq[u]ien, a&nbsp;że dzień elekcji przypadał w&nbsp;Boże Ciało, chciała ją odłożyć na dzień jeden, by mieć czas wytargować co dla brata. Wojewoda podolski [Aleksander Stanisław Bełżecki], którego sobie pozyskała, nie znalazł innego sposobu odłożenia tej elekcji, jak mianując Piasta, to jest króla rodaka. Wnosił on sobie, że gdy nigdy Polacy nie pozwolą na króla z&nbsp;Litwy, Litwini zaś na króla z&nbsp;Korony, że to sprawi zamieszanie, przynagli do odłożenia elekcji i&nbsp;da czas żonie S[obieskiego] wymuszenia na mnie żądanych kondycji. W&nbsp;tym zaufaniu w[ojewo]da, wychodząc od niej i&nbsp;przyjechawszy do [szlachty z] województwa swego, powiedział szlachcie, iż po drodze napadały go roje pszczół i&nbsp;prowadziły aż do nich, co nic innego nie znaczyło, tylko to, że trzeba wybrać Piasta za króla, pszczoły te bowiem są z&nbsp;pasieki Piasta.
| Nazajutrz, w&nbsp;wigilię elekcji, cały dzień jeździłem po senatorach; widziałem się ze spowiednikiem M[arszałka] W[ielkiego] K[oronnego, Jana Sobieskiego], który mi powiedział, iż pan jego nie miał czasu przepisać traktatu, lecz że się spuszczał na słowo moje; prawdziwa spóźnienia przyczyna była, że pani S[obieska] zapomniała była umieścić w&nbsp;traktacie brata swego, P. d’Arq[u]ien, a&nbsp;że dzień elekcji przypadał w&nbsp;Boże Ciało, chciała ją odłożyć na dzień jeden, by mieć czas wytargować co dla brata. Wojewoda podolski [Aleksander Stanisław Bełżecki], którego sobie pozyskała, nie znalazł innego sposobu odłożenia tej elekcji, jak mianując Piasta, to jest króla rodaka. Wnosił on sobie, że gdy nigdy Polacy nie pozwolą na króla z&nbsp;Litwy, Litwini zaś na króla z&nbsp;Korony, że to sprawi zamieszanie, przynagli do odłożenia elekcji i&nbsp;da czas żonie S[obieskiego] wymuszenia na mnie żądanych kondycji. W&nbsp;tym zaufaniu w[ojewo]da, wychodząc od niej i&nbsp;przyjechawszy do [szlachty z] województwa swego, powiedział szlachcie, iż po drodze napadały go roje pszczół i&nbsp;prowadziły aż do nich, co nic innego nie znaczyło, tylko to, że trzeba wybrać Piasta za króla, pszczoły te bowiem są z&nbsp;pasieki Piasta.
| źródło = {{Cyt  
| źródło = {{Cyt  
  | nazwisko = Niemcewicz
  | nazwisko = Niemcewicz
Linia 181: Linia 181:
  }} }}
  }} }}


Plan, jak widać, był sprytny, ale nie wypalił zdarzył się bodaj największy cud w&nbsp;dziejach Polski i&nbsp;Polacy natychmiast zgodzili się na jednego wspólnego kandydata; był nim właśnie Michał Wiśniowiecki. Znamienne, że – poza tym niewiarygodnym cudem – w&nbsp;obu tych relacjach nie ma nic nadprzyrodzonego, jeśli chodzi o&nbsp;siły przyrody. Ot, rój pszczół przyleciał i&nbsp;odleciał, a&nbsp;już politycy dorobili do tego takie znaczenie, jakie im pasowało. Kochowski pisze o&nbsp;tym wprost:
Plan, jak widać, był sprytny, ale nie wypalił; zdarzył się bodaj największy cud w&nbsp;dziejach Polski i&nbsp;Polacy natychmiast zgodzili się na jednego wspólnego kandydata, którym był właśnie Michał Wiśniowiecki. Znamienne, że – poza tym niewiarygodnym cudem – w&nbsp;obu tych relacjach nie ma nic nadprzyrodzonego, jeśli chodzi o&nbsp;siły przyrody. Ot, rój pszczół przyleciał i&nbsp;odleciał, a&nbsp;już politycy dorobili do tego takie znaczenie, jakie im pasowało. Kochowski pisze o&nbsp;tym wprost:


[[File:Elekcja Michała.jpg|thumb|upright=1.5|Elekcja Michała na króla według niemieckiej ulotki z&nbsp;1669&nbsp;r. Nad senatorami, otoczonymi przez zbrojną szlachtę, widać rój pszczół i&nbsp;gołębicę.]]
[[File:Elekcja Michała.jpg|thumb|upright=1.5|Elekcja Michała na króla według niemieckiej ulotki z&nbsp;1669&nbsp;r. Nad senatorami, otoczonymi przez zbrojną szlachtę, widać rój pszczół i&nbsp;gołębicę.]]
Linia 203: Linia 203:
  | strony  = 121
  | strony  = 121
  }}</ref>]]
  }}</ref>]]
W najstarszym wariancie podania o&nbsp;Piaście, którą znamy z&nbsp;dzieła wspomnianego już anonimowego Gala, Piast ani nie hodował pszczół, ani nie wyrabiał kół; był tylko zwykłym, prostym oraczem, który nieznajomych gości poczęstował wieprzowiną i&nbsp;piwem, przygotowanymi na postrzyżyny syna. Podanie to ewoluowało w&nbsp;kolejnych wiekach, ale dopiero w&nbsp;XVI-wiecznej kronice Marcina Bielskiego Piast staje się bartnikiem (czyli zbieraczem, który wykrada miód dzikim pszczołom), a&nbsp;do wieprzowiny zamiast piwa podaje gościom miód sycony (czyli pitny).  
W najstarszym wariancie podania o&nbsp;Piaście, którą znamy z&nbsp;dzieła wspomnianego już anonimowego Gala, Piast ani nie hodował pszczół, ani nie wyrabiał kół; był tylko zwykłym, prostym oraczem, który nieznajomych gości poczęstował wieprzowiną i&nbsp;piwem, przygotowanymi na postrzyżyny syna.<ref>Anonim tak zwany Gall, ''[https://web.archive.org/web/20091230203238/http://www.zswsucha.iap.pl/STREFA_N/WiLeHi/lektury/kronika/0005.htm op. cit.]''</ref> Podanie to ewoluowało w&nbsp;kolejnych wiekach, ale dopiero w&nbsp;XVI-wiecznej kronice Marcina Bielskiego Piast staje się bartnikiem (czyli zbieraczem, który wykrada miód dzikim pszczołom), a&nbsp;do wieprzowiny zamiast piwa podaje gościom miód sycony (czyli pitny).  


{{ Cytat
{{ Cytat
| Był na ten czas w&nbsp;Kruszwicy mieszczanin rzeczony Piast, syn Koszyczków, bartnik (drudzy piszą, iż kołodziej), człowiek dobry, prosty i&nbsp;sprawiedliwy; żonę jego zwano Rzepicha; któremu się na ten czas syn urodził. A&nbsp;tak zabił wieprza i&nbsp;beczkę miodu nasycił na mianowanie syna onego według pogańskiego obyczaju. {{...}} Lud wielki na ten czas był w&nbsp;Kruszwicy i&nbsp;nie mogi dostawać żywności kupić, tak że do tego Piasta chodzili w&nbsp;obyczaj kupowania żywności, ale on darmo dawał każdemu, kto do niego przyszedł, onego wieprzowego mięsa i&nbsp;miodu, co był na mianowanie narządził – tak mu sporo było, iż wszyscy nie mogli przepić onego miodu, ani mięsa przejeść.
| Był na ten czas w&nbsp;Kruszwicy mieszczanin rzeczony Piast, syn Koszyczków, bartnik (drudzy piszą, iż kołodziej), człowiek dobry, prosty i&nbsp;sprawiedliwy; żonę jego zwano Rzepicha; któremu się na ten czas syn urodził. A&nbsp;tak zabił wieprza i&nbsp;beczkę miodu nasycił na mianowanie syna onego według pogańskiego obyczaju. {{...}} Lud wielki na ten czas był w&nbsp;Kruszwicy i&nbsp;nie mogli dostawać żywności kupić, tak że do tego Piasta chodzili w&nbsp;obyczaj kupowania żywności, ale on darmo dawał każdemu, kto do niego przyszedł, onego wieprzowego mięsa i&nbsp;miodu, co był na mianowanie narządził – tak mu sporo było, iż wszyscy nie mogli przepić onego miodu, ani mięsa przejeść.
| źródło = {{Cyt  
| źródło = {{Cyt  
  | nazwisko = Bielski
  | nazwisko = Bielski
Linia 218: Linia 218:
  }} }}
  }} }}


O ile wersja z&nbsp;Piastem kołodziejem ostatecznie przyjęła się lepiej niż z&nbsp;Piastem bartnikiem, to w&nbsp;czasie elekcji 1669&nbsp;r. nawiązanie do Piastowskiej pasieki nie budziło jeszcze zdziwienia (mimo że pasieka to nie barć, a&nbsp;bartnik to nie pszczelarz). Natomiast do dziś pokutuje dość powszechne przekonanie, że miód pitny był napojem, którym nawet prosty kmieć w&nbsp;pradziejach państwa polskiego mógł się delektować. Źródła historyczne wskazują jednak na co innego: miód zawsze był napojem luksusowym, dostępnym tylko ludziom zamożnym i&nbsp;na ogół zarezerwowanym na specjalne okazje. Na codzień, jak przy stole Galowskiego Piasta, pragnienie gaszono jednak piwem.
O ile wersja z&nbsp;Piastem kołodziejem ostatecznie przyjęła się lepiej niż z&nbsp;Piastem bartnikiem, to w&nbsp;czasie elekcji 1669&nbsp;r. nawiązanie do Piastowskiej pasieki nie budziło jeszcze zdziwienia (mimo że pasieka to nie barć, a&nbsp;bartnik to nie pszczelarz). Natomiast do dziś pokutuje dość powszechne przekonanie, że miód pitny był napojem, którym nawet prosty kmieć w&nbsp;pradziejach państwa polskiego mógł się delektować. Źródła historyczne wskazują jednak na co innego: miód zawsze był napojem luksusowym, dostępnym tylko ludziom zamożnym i&nbsp;na ogół zarezerwowanym na specjalne okazje. Na co dzień, jak przy stole Galowskiego Piasta, pragnienie gaszono jednak piwem.


== Mała dygresja: co by było gdyby…? ==
== Mała dygresja: co by było gdyby…? ==
[[File:Vatel.jpg|thumb|left|Znany rosyjski aktor Żerar Depardio w&nbsp;tytułowej roli w&nbsp;filmie biograficznym Rolanda Joffé pt. ''Vatel'' (2000)]]
Dwa lata po porażce w&nbsp;wyborach na króla Sarmatów, Wielki Kondeusz poniósł jeszcze dotkliwszą stratę: jego nadworny kuchmistrz, słynny François Vatel, popełnił samobójstwo. Było to trzeciego dnia wielkiej uczty, którą na zamku Chantilly rękami Vatela wystawiał Kondeusz dla Ludwika XIV. Był piątek, a&nbsp;dostawa ryb nie dojechała na czas, co Vatel uznał za plamę na honorze, którą zmyć mógł jedynie rzucając się (trzykrotnie!) na własną szpadę.
Dwa lata po porażce w&nbsp;wyborach na króla Sarmatów, Wielki Kondeusz poniósł jeszcze dotkliwszą stratę: jego nadworny kuchmistrz, słynny François Vatel, popełnił samobójstwo. Było to trzeciego dnia wielkiej uczty, którą na zamku Chantilly rękami Vatela wystawiał Kondeusz dla Ludwika XIV. Był piątek, a&nbsp;dostawa ryb nie dojechała na czas, co Vatel uznał za plamę na honorze, którą zmyć mógł jedynie rzucając się (trzykrotnie!) na własną szpadę.


[[File:Vatel.jpg|thumb|left|Znany rosyjski aktor Żerar Depardio w&nbsp;tytułowej roli w&nbsp;filmie Rolanda Joffé pt. ''Vatel'' (2000)]]
Kto wie, może gdyby Kondeusz był został królem, Vatel żyłby dłużej? Może zrobiłby karierę na polskim dworze, a&nbsp;przypisywany mu wynalazek – bita słodka śmietana – byłby do dziś znany jako „krem warszawski”, a&nbsp;nie ''„crème Chantilly”''? Może poznałby osobiście Stanisława Czernieckiego, którego historyk Karol Estreicher nazwał „polskim Vatelem”? Czerniecki, autor <s>najstarszej</s><ref>Okazuje się, że jednak nie najstarszej. Zobacz: [[Kuchnia jeszcze bardziej staropolska dla zupełnie początkujących]] (przypis dodany 28 kwietnia 2024&nbsp;r.)</ref> drukowanej polskiej książki kucharskiej, przez jakiś czas służył u&nbsp;Michała Wiśniowieckiego, zanim przeszedł na dwór książąt Lubomirskich w&nbsp;Nowym Wiśniczu. O&nbsp;ile ciekawszy niż polityczna rywalizacja Kondeusza z&nbsp;Wiśniowieckim byłby kulinarny pojedynek Vatela z&nbsp;Czernieckim!
Kto wie, może gdyby Kondeusz był został królem, Vatel żyłby dłużej? Może zrobiłby karierę na polskim dworze, a&nbsp;przypisywany mu wynalazek – bita słodka śmietana – byłby do dziś znany jako „krem warszawski”, a&nbsp;nie ''„crème Chantilly”''? Może poznałby osobiście Stanisława Czernieckiego, którego historyk Karol Estreicher nazwał polskim Vatelem? Czerniecki, autor najstarszej drukowanej polskiej książki kucharskiej, przez jakiś czas służył u&nbsp;Michała Wiśniowieckiego, zanim przeszedł na dwór książąt Lubomirskich w&nbsp;Nowym Wiśniczu. O&nbsp;ile ciekawszy niż polityczna rywalizacja Kondeusza z&nbsp;Wiśniowieckim byłby kulinarny pojedynek Vatela z&nbsp;Czernieckim!


Historia potoczyła się jednak inaczej. Królem został Michał, ale nie na długo. Należał bowiem do tych z&nbsp;polskich monarchów, którzy lubli dobrze (i odrobinę za dużo!) zjeść i&nbsp;wypić. Kochowski pisał o&nbsp;nim, iż „w jadle był niewstrzemięźliwy, {{...}} pił daleko więcej piwa niż wina, z&nbsp;solą, cukrem i&nbsp;imbirem.”<ref>{{Cyt  
[[File:Uczta koronacyjna.jpg|thumb|Uczta koronacyjna Michała Wiśniowieckiego]]
Historia potoczyła się jednak inaczej. Królem został Michał, ale nie na długo. Należał bowiem do tych z&nbsp;polskich monarchów, którzy lubili dobrze (i&nbsp;odrobinę za dużo!) zjeść i&nbsp;wypić. Kochowski pisał o&nbsp;nim, iż „w&nbsp;jadle był niewstrzemięźliwy, {{...}} pił daleko więcej piwa niż wina, z&nbsp;solą, cukrem i&nbsp;imbirem.”<ref>{{Cyt  
  | nazwisko = Kochowski
  | nazwisko = Kochowski
  | imię    = Wespazjan
  | imię    = Wespazjan
Linia 259: Linia 260:


== Pszczoła w&nbsp;koronie ==
== Pszczoła w&nbsp;koronie ==
[[File:Crown jewels Poland 10.JPG|thumb|upright|Replika korony (oryginał zniszczyli Prusacy), którą koronowano większość królów polskich od Władysława Łokietka do Stanisława Augusta. Ładna, ale żadnych pszczół na niej nie ma.]]
Pozostaje jeszcze zagadka owej diamentowej pszczoły, która ponoć zdobiła koronę królów polskich, by przypominać im, "iż wszystkie cnoty można odnaleźć w&nbsp;społeczności pszczół."<ref>Ransome, ''op. cit.'', s. 174, tłum. własne</ref> Sęk w&nbsp;tym, że o&nbsp;tego typu ozdobie nie wspomina żaden ze znawców polskich insygniów królewskich – ani Michał Rożek,<ref>{{Cyt  
Pozostaje jeszcze zagadka owej diamentowej pszczoły, która ponoć zdobiła koronę królów polskich, by przypominać im, "iż wszystkie cnoty można odnaleźć w&nbsp;społeczności pszczół."<ref>{{Cyt
| nazwisko = Ransome
| imię    = Hilda M.  
| tytuł    = The Sacred Bee in Ancient Times and Folklore
| url      = https://books.google.dk/books?id=CI2_2IaizbAC&pg=PA174
| wydawca  = Dover Publications
| miejsce  = Mineola, New York
| rok      = 2004 [1937]
| strony  = 174
}}, tłum. własne</ref> Sęk w&nbsp;tym, że o&nbsp;tego typu ozdobie nie wspomina żaden ze znawców polskich insygniów królewskich – ani Michał Rożek,<ref>{{Cyt  
  | nazwisko = Rożek
  | nazwisko = Rożek
  | imię    = Michał
  | imię    = Michał
Linia 283: Linia 274:
  | wydawca  = Krajowa Agencja Wydawnicza
  | wydawca  = Krajowa Agencja Wydawnicza
  | rok      = 1987
  | rok      = 1987
  }}</ref> Choć oczywiście pisali tylko o&nbsp;tych koronach, które zachowaly się do naszych czasów, albo które wymieniono w&nbsp;inwentarzach skarbca królewskiego. Może któryś z&nbsp;polskich władców nosił koronę prywatną (nie należąca do państwa, a&nbsp;więc nie ujmowaną w&nbsp;inwentarzach) z&nbsp;diamentową pszczołą?
  }}</ref> Choć oczywiście pisali tylko o&nbsp;tych koronach, które zachowały się do naszych czasów, albo które wymieniono w&nbsp;inwentarzach skarbca królewskiego. Może któryś z&nbsp;polskich władców nosił koronę prywatną (nienależącą do państwa, a&nbsp;więc nie ujmowaną w&nbsp;inwentarzach) z&nbsp;diamentową pszczołą?


Wzmiankę o&nbsp;owej owadziej ozdobie w&nbsp;koronie polskch królów można znaleźć w&nbsp;cytowanej już ''Historii pszczelarstwa'' autorstwa Besslera:
[[File:Crown jewels Poland 10.JPG|thumb|upright|Replika korony (oryginał zniszczyli Prusacy), którą koronowano większość królów polskich od Władysława Łokietka do Stanisława Augusta. Ładna, ale żadnych pszczół na niej nie ma.]]
Wzmiankę o&nbsp;owej owadziej ozdobie w&nbsp;koronie polskich królów można znaleźć w&nbsp;cytowanej już ''Historii pszczelarstwa'' autorstwa Besslera:


{{ Cytat
{{ Cytat
Linia 293: Linia 285:
}}
}}


Ale czy mówią o&nbsp;niej jakiekolwiek polskie źródła? Niewiele, ale coś da się znaleźć. Oto fragment artykułu nadesłanego przez anonimowego „pasiecznika z&nbsp;Kresów” do przedwojennego czasopisma ''Pszczelarz polski''. Jest tu mowa zarówno o&nbsp;Piaście kołodzieju-bartniku, jak i&nbsp;o pszczole diamentowej:
Ale czy mówią o&nbsp;niej jakiekolwiek polskie źródła? Niewiele, ale coś da się znaleźć. Oto fragment artykułu nadesłanego przez anonimowego „pasiecznika z&nbsp;Kresów” do przedwojennego czasopisma ''Pszczelarz polski''. Jest tu mowa zarówno o&nbsp;Piaście kołodzieju-bartniku, jak i&nbsp;o&nbsp;pszczole diamentowej:


{{ Cytat
{{ Cytat
Linia 308: Linia 300:
  }} }}
  }} }}


No to mamy konkretny trop! Lelewel faktycznie napisał dzieło pt. ''Pszczoły i&nbsp;bartnictwo''. Zobaczmy więc, co tam napisał o&nbsp;diamentowej pszczole.
No to mamy konkretny trop! Lelewel faktycznie napisał dzieło pt. ''Pszczoły i&nbsp;bartnictwo''. Zobaczmy więc, co tam napisał o&nbsp;diamentowej pszczole:


{{ Cytat  
{{ Cytat  
| Nic
| <big>Nic</big>
| źródło = {{Cyt  
| źródło = {{Cyt  
  | tytuł    = Polska: Dzieje i&nbsp;rzeczy jej
  | tytuł    = Polska: Dzieje i&nbsp;rzeczy jej
Linia 325: Linia 317:
  }} }}
  }} }}


[[File:Sukienka diamentowa - pszczoła kolorowa.jpg|thumb|left|upright|Pszczoła z&nbsp;sukienki diamentowej Matki Bożej Częstochowskiej]]
[[File:{{#setmainimage:Sukienka diamentowa - pszczoła kolorowa.jpg}}|thumb|left|upright|Pszczoła z&nbsp;sukienki diamentowej Matki Bożej Częstochowskiej]]
Lelewel skupił się na daninach i&nbsp;karach sądowych opłacanych w&nbsp;miodzie i&nbsp;wosku oraz na historii polskiego prawodawstwa dotyczącego hodowli pszczół. Materii niewątpliwie istotnej, skoro do dzisiaj w&nbsp;ustawie tej rangi co kodeks cywilny mamy osobny artykuł dotyczący pościgu za uciekającym rojem.<ref>[http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19640160093 Ustawa z&nbsp;dnia 23 kwietnia 1964&nbsp;r. – Kodeks cywilny,] Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93, art. 182</ref> Ale o&nbsp;pszczelich klejnotach – ani słowa. Dlaczego zatem kresowy pasiecznik, pisząc o&nbsp;diamentowej pszczole powołał się na Lelewela? Wydaje mi się, że po odpowiedź musimy wrócić do dzieła Besslera, który po opisie m.in. elekcji polskiego króla przez pszczoły i&nbsp;pszczelego klejnotu w&nbsp;koronie podaje spis polskiej literatury poświęconej pszczelarstwu. I na pierwszym miejscu w&nbsp;tejże bibliografii jest właśnie dziełko Lelewela! Podejrzewam więc, że pasiecznik z&nbsp;Kresów informację o&nbsp;diamentowej pszczole znalazł u&nbsp;Besslera, a&nbsp;za źródło tej wzmianki uznał pierwszą pozycję z&nbsp;bibliografii. Ale to znaczy, że zatoczyliśmy kółko i&nbsp;nadal nie wiemy, skąd Bessler tę diamentową pszczołę wytrzasnął.
Lelewel skupił się na daninach i&nbsp;karach sądowych opłacanych w&nbsp;miodzie i&nbsp;wosku oraz na historii polskiego prawodawstwa dotyczącego hodowli pszczół. Materii niewątpliwie istotnej, skoro do dzisiaj w&nbsp;ustawie tej rangi co kodeks cywilny mamy osobny artykuł dotyczący pościgu za uciekającym rojem.<ref>[http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19640160093 Ustawa z&nbsp;dnia 23 kwietnia 1964&nbsp;r. – Kodeks cywilny,] Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93, art. 182</ref> Ale o&nbsp;pszczelich klejnotach – ani słowa. Dlaczego zatem kresowy pasiecznik, pisząc o&nbsp;diamentowej pszczole powołał się na Lelewela? Wydaje mi się, że po odpowiedź musimy wrócić do dzieła Besslera, który po opisie m.in. elekcji polskiego króla przez pszczoły i&nbsp;pszczelego klejnotu w&nbsp;koronie podaje spis polskiej literatury poświęconej pszczelarstwu. I&nbsp;na pierwszym miejscu w&nbsp;tejże bibliografii jest właśnie dziełko Lelewela! Podejrzewam więc, że pasiecznik z&nbsp;Kresów informację o&nbsp;diamentowej pszczole znalazł u&nbsp;Besslera, a&nbsp;za źródło tej wzmianki błędnie uznał pierwszą pozycję z&nbsp;bibliografii. Ale to znaczy, że zatoczyliśmy kółko i&nbsp;nadal nie wiemy, skąd Bessler tę diamentową pszczołę wytrzasnął.


[[File:MBC w&nbsp;diamentowej sukience.jpg|thumb|upright|Sukienka diamentowa Matki Bożej Częstochowskiej z&nbsp;zaznaczoną pszczołą]]
[[File:MBC w&nbsp;diamentowej sukience.jpg|thumb|upright|Sukienka diamentowa Matki Bożej Częstochowskiej z&nbsp;zaznaczoną pszczołą]]
Szukając czegokolwiek o&nbsp;diamentowej pszczole znalazłem coś innego: pszczołę na diamentowej sukience Matki Bożej Częstochowskiej. Zwyczaj ozdabiania najbardziej znanej katolickiej ikony w&nbsp;Polsce tzw. sukienkami, czyli odpowiednio wyciętymi blaszanymi ekranami, obitymi materiałem i&nbsp;obwieszonych klejnotami, trwa już od wieków.  Dwie najstarsze, które zachowały się do dziś, to sukienki rubinowa i&nbsp;właśnie diamentowa. Klejnoty przyszywane do sukienek to dary wotywne od wiernych, które przez lata gromadzono w&nbsp;klasztorze paulinów na Jasnej Górze. Wśród wielu motywów religijnych można tam znaleźć też zupełnie świeckie ozdoby, które darczyńcy nosili na sobie, zanim oddali je w&nbsp;prezencie „pannie świętej, co jasnej broni Częstochowy”. Na sukience, zwanej diamentową, oprócz ozdób w&nbsp;kształcie motyli, można też znaleźć jedną pszczołę.
Szukając czegokolwiek o&nbsp;diamentowej pszczole znalazłem coś innego: pszczołę na diamentowej sukience Matki Bożej Częstochowskiej. Zwyczaj ozdabiania najbardziej znanej katolickiej ikony w&nbsp;Polsce tzw. sukienkami, czyli odpowiednio wyciętymi blaszanymi ekranami, obitymi materiałem i&nbsp;obwieszonymi klejnotami, trwa już od wieków.  Dwie najstarsze, które zachowały się do dziś, to sukienki rubinowa i&nbsp;właśnie diamentowa. Klejnoty przyszywane do sukienek to dary wotywne od wiernych, które przez lata gromadzono w&nbsp;klasztorze paulinów na Jasnej Górze. Wśród wielu motywów religijnych można tam znaleźć też zupełnie świeckie ozdoby, które darczyńcy nosili na sobie, zanim oddali je w&nbsp;prezencie „pannie świętej, co jasnej broni Częstochowy”. Na sukience, zwanej diamentową, oprócz ozdób w&nbsp;kształcie motyli, można też znaleźć jedną pszczołę.


Choć na całej sukience dominują diamenty, to sama pszczoła jest aukrat z innych materiałów. Na ile byłem w&nbsp;stanie stwierdzić na oko, to tułów zrobiony jest z&nbsp;oszlifowanego na kwadrat szmaragdu, a&nbsp;odwłok to perła z&nbsp;wyżłobioną w&nbsp;niej segmentacją. Jest to zapewne zapinka lub sztuczka (coś jak broszka, tylko przyszywana, a&nbsp;nie przypinana) wykonana w&nbsp;Polsce w&nbsp;XVII lub XVIII&nbsp;w.<ref>{{Cyt  
Choć na całej sukience dominują diamenty, to sama pszczoła jest akurat z&nbsp;innych materiałów. Na ile byłem w&nbsp;stanie stwierdzić na oko, to tułów zrobiony jest z&nbsp;oszlifowanego na kwadrat szmaragdu, a&nbsp;odwłok to wydłużona perła z&nbsp;wyżłobioną w&nbsp;niej segmentacją. Jest to zapewne zapinka lub sztuczka (coś jak broszka, tylko przyszywana, a&nbsp;nie przypinana) wykonana w&nbsp;Polsce w&nbsp;XVII lub XVIII&nbsp;w.<ref>{{Cyt  
  | nazwisko = Starzyński
  | nazwisko = Starzyński
  | imię    = Juliusz
  | imię    = Juliusz
Linia 343: Linia 335:
  | tom      = X
  | tom      = X
  | strony  = 217
  | strony  = 217
  }}</ref> Czy zanim podarowano ją klasztorowi, mogła zdobić królewską koronę? Raczej nie. A&nbsp;jakąś inną część królewskiego stroju? To już prędzej. Wśród wielu ozdób na jasnogórskich sukienkach są i&nbsp;takie, o&nbsp;których wiadomo, że pochodzą z&nbsp;darów królewskich. Może i&nbsp;szmaragdowo-perłową pszczołę podarował któryś z&nbsp;polskich królów bądź królowych?
  }}</ref> Czy zanim podarowano ją klasztorowi, mogła zdobić królewską koronę? Raczej nie. A&nbsp;jakąś inną część królewskiego stroju? To już prędzej. Wśród wielu ozdób na jasnogórskich sukienkach są i&nbsp;takie, o&nbsp;których wiadomo, że pochodzą z&nbsp;darów królewskich. Może i&nbsp;szmaragdowo-perłową pszczołę podarował któryś z&nbsp;polskich królów bądź któraś z&nbsp;królowych?


Gdyby ktoś chciał tej pszczole przyjrzeć się z&nbsp;bliska, to do 4 sierpnia ma niepowtarzalną okazję. Diamentowa sukienka po raz pierwszy opuściła mury klasztoru i&nbsp;można ją podziwiać (ale, niestety, nie fotografować) na wystawie [https://www.zamek-krolewski.pl/zwiedzanie/ekspozycje-czasowe/rzadzic-i-olsniewac „Rządzić i&nbsp;olśniewać”] na zamku warszawskim.  
Gdyby ktoś chciał tej pszczole przyjrzeć się z&nbsp;bliska, to do 4 sierpnia ma niepowtarzalną okazję. Diamentowa sukienka po raz pierwszy opuściła mury klasztoru i&nbsp;można ją podziwiać (ale, niestety, nie fotografować) na wystawie [https://www.zamek-krolewski.pl/strona/882-rzadzic-i-olsniewac-klejnoty-i-jubilerstwo-w-polsce-w-xvi-i-xvii-wieku „Rządzić i&nbsp;olśniewać”] na zamku warszawskim.  


{{Przypisy}}
{{Przypisy}}
{{Nawigacja|poprz=Jak Bernard z&nbsp;Wąbrzeźna piwo grodziskie wymodlił}}
{{Nawigacja|poprz=Jak Bernard z&nbsp;Wąbrzeźna piwo grodziskie wymodlił|nast=Bajgle, precle, obwarzanki}}
{{Komentarze}}
{{Komentarze}}
<!-- [[Kategoria: ]]
[[Kategoria: Bita śmietana]]
 
[[Kategoria: Miód]]
[[Kategoria: Miód pitny]]
[[Kategoria: Piwo]]
[[Kategoria: Jan Kazimierz Waza]]
[[Kategoria: Jan III Sobieski]]
[[Kategoria: Michał Korybut Wiśniowiecki]]
[[Kategoria: Władysław IV Waza]]
[[Kategoria: Maria Kazimiera d’Arquien]]
[[Kategoria: Maria Ludwika Gonzaga]]
[[Kategoria: Piast]]
[[Kategoria: Wielki Kondeusz]]
[[Kategoria: François Vatel]]
[[Kategoria: Stanisław Czerniecki]]
[[Kategoria:Gallus Anonymus]]
[[Kategoria: Joachim Lelewel]]
[[Kategoria: Marcin Bielski]]
[[Kategoria: Warszawa]]
[[Kategoria: Francja]]
[[Kategoria: Średniowiecze]]
[[Kategoria: Nowożytność]]
[[Kategoria:Najśw. Maryja Panna]]
[[Kategoria:Zygmunt Gloger]]
[[Kategoria:Litwa]]
[[Kategoria:Ukraina]]


[[en:A King Bee]]
[[en:A King Bee]]
-->