Z wizytą w Soplicowie: Śniadanie u Sędziego: Różnice pomiędzy wersjami
| (Nie pokazano 13 pośrednich wersji utworzonych przez tego samego użytkownika) | |||
| Linia 8: | Linia 8: | ||
Każdy, kto zdał maturę w Polsce, wie jednak, że ''Pan Tadeusz'' jest nie tylko dość zabawnym poematem heroikomicznym, ale też wyrazem tęsknoty za utraconą ojczyzną i obrazem codziennego życia cywilizacji polsko-litewskiej na krótko przed tym, jak ta cywilizacja przestała istnieć. A także, co nie jest bez znaczenia, pięknym literackim pomnikiem kuchni staropolskiej. Znajdziemy tu zarówno dania nadal powszechnie lubiane i kojarzone z polską kuchnią, np. [[Z wizytą w Soplicowie: Bigosu smak przedziwny|bigos]] i zrazy, jak i potrawy, które już sam Mickiewicz uważał za zapomniane i ''staro''polskie, jak kontuzy, arkasy i blemasy. Ciekawe jest też to, czego w poemacie nie ma; nigdzie w ''Panu Tadeuszu'' nie znajdziemy na przykład wzmianki o tak, wydawałoby się, polskich potrawach, jak pierogi czy gołąbki (jeśli jest mowa o gołąbkach, to chodzi o hodowane na mięso gołębie). | Każdy, kto zdał maturę w Polsce, wie jednak, że ''Pan Tadeusz'' jest nie tylko dość zabawnym poematem heroikomicznym, ale też wyrazem tęsknoty za utraconą ojczyzną i obrazem codziennego życia cywilizacji polsko-litewskiej na krótko przed tym, jak ta cywilizacja przestała istnieć. A także, co nie jest bez znaczenia, pięknym literackim pomnikiem kuchni staropolskiej. Znajdziemy tu zarówno dania nadal powszechnie lubiane i kojarzone z polską kuchnią, np. [[Z wizytą w Soplicowie: Bigosu smak przedziwny|bigos]] i zrazy, jak i potrawy, które już sam Mickiewicz uważał za zapomniane i ''staro''polskie, jak kontuzy, arkasy i blemasy. Ciekawe jest też to, czego w poemacie nie ma; nigdzie w ''Panu Tadeuszu'' nie znajdziemy na przykład wzmianki o tak, wydawałoby się, polskich potrawach, jak pierogi czy gołąbki (jeśli jest mowa o gołąbkach, to chodzi o hodowane na mięso gołębie). | ||
[[File:Jan Czesław Moniuszko - Opowieść Tadeusza Soplicy 1899.jpg|thumb|left|350px|Opowieść Tadeusza Soplicy wg Jana Czesława Moniuszki]] | [[File:{{#setmainimage:Jan Czesław Moniuszko - Opowieść Tadeusza Soplicy 1899.jpg}}|thumb|left|350px|Opowieść Tadeusza Soplicy wg Jana Czesława Moniuszki]] | ||
''Pan Tadeusz'' jest „zbiorowym mitem Polaków”, jak napisała Katarzyna Leżeńska we wstępie do książki Hanny Szymanderskiej pt. ''Sekret kucharski, czyli Co jadano w Soplicowie'', a „każdy element mitu jest równie istotny jak jego całość i stanowi o harmonii opisywanego świata”.<ref>{{Cyt | ''Pan Tadeusz'' jest „zbiorowym mitem Polaków”, jak napisała Katarzyna Leżeńska we wstępie do książki Hanny Szymanderskiej pt. ''Sekret kucharski, czyli Co jadano w Soplicowie'', a „każdy element mitu jest równie istotny jak jego całość i stanowi o harmonii opisywanego świata”.<ref>{{Cyt | ||
| nazwisko = Szymanderska | | nazwisko = Szymanderska | ||
| Linia 27: | Linia 27: | ||
Odniesień do zwyczajów żywieniowych jest w ''Panu Tadeuszu'' tyle, że wystarczy ich na kilka wpisów; w tym wpisie skupimy się na śniadaniach. Typowy letni dzień w Soplicowie, zwłaszcza jeśli byli goście, zaczynał się od polowania – przeważnie na zające, a jak się trafił, to i na grubszego zwierza. W polowaniu brali udział wyłącznie mężczyźni, którzy musieli na taką imprezę dość wcześnie wstać. Niedzielne polowanie na niedźwiedzia zaczęło się już o 4:30, choć to pewnie wyjątkowo wcześnie, bo nie dość, że do niedźwiedzia trzeba było się lepiej przygotować niż do szaraków, to jeszcze na samym początku musiała być msza. W każdym razie Tadeusz i Hrabia obaj lubili pospać i notorycznie się na te polowania spóźniali. | Odniesień do zwyczajów żywieniowych jest w ''Panu Tadeuszu'' tyle, że wystarczy ich na kilka wpisów; w tym wpisie skupimy się na śniadaniach. Typowy letni dzień w Soplicowie, zwłaszcza jeśli byli goście, zaczynał się od polowania – przeważnie na zające, a jak się trafił, to i na grubszego zwierza. W polowaniu brali udział wyłącznie mężczyźni, którzy musieli na taką imprezę dość wcześnie wstać. Niedzielne polowanie na niedźwiedzia zaczęło się już o 4:30, choć to pewnie wyjątkowo wcześnie, bo nie dość, że do niedźwiedzia trzeba było się lepiej przygotować niż do szaraków, to jeszcze na samym początku musiała być msza. W każdym razie Tadeusz i Hrabia obaj lubili pospać i notorycznie się na te polowania spóźniali. | ||
Śniadanie jadano dopiero po zakończeniu polowania. W przypadku polowania na zające – bliżej dworu – mężczyźni po prostu wracali do domu i przyłączali się do pań, które bynajmniej nie czekały na nich ze śniadaniem. W przeciwieństwie do bardziej oficjalnych obiadów i wieczerz, śniadania miały formę niezobowiązującego bufetu. Jadano na stojąco lub siedząco, jak komu wygodniej, bez zwracania większej uwagi na zajmowanie miejsc zgodnie z hierarchię społeczną. Sędzia nie pochwalał, ale tolerował takie nowomodne wymysły. Natomiast niedzielne śniadanie, po upolowaniu niedźwiedzia, miało postać pikniku w lesie; dopiero po nim myśliwi wrócili do dworu. | Śniadanie jadano dopiero po zakończeniu polowania. W przypadku polowania na zające – bliżej dworu – mężczyźni po prostu wracali do domu i przyłączali się do pań, które bynajmniej nie czekały na nich ze śniadaniem. W przeciwieństwie do bardziej oficjalnych obiadów i wieczerz, śniadania miały formę niezobowiązującego bufetu. Jadano na stojąco lub siedząco, jak komu wygodniej, bez zwracania większej uwagi na zajmowanie miejsc zgodnie z hierarchię społeczną. Sędzia nie pochwalał, ale tolerował takie nowomodne wymysły. Natomiast niedzielne śniadanie, po upolowaniu niedźwiedzia, miało postać [[Z wizytą w Soplicowie: Bigosu smak przedziwny|pikniku w lesie]]; dopiero po nim myśliwi wrócili do dworu. | ||
== Zupa == | == Zupa == | ||
| Linia 59: | Linia 59: | ||
Szałwiji, benedykty kardy, macierzanki: | Szałwiji, benedykty kardy, macierzanki: | ||
Cała zielna domowa apteka Wojszczanki. | Cała zielna domowa apteka Wojszczanki. | ||
Sernica w górze miała wszerz sążni półczwarta | Sernica w górze miała wszerz sążni półczwarta.* | ||
A u dołu na jednym wielkim słupie wsparta, | A u dołu na jednym wielkim słupie wsparta, | ||
Niby gniazdo bocianie.</poem> | Niby gniazdo bocianie.</poem> | ||
| źródło = ''ibid.'', księga IX, wersy 679–689 | | źródło = ''ibid.'', księga IX, wersy 679–689<br>*) Ok. 6 metrów | ||
}} | }} | ||
Do polewki piwnej wrócimy pod koniec tego wpisu, a tymczasem przejdźmy do mięsa. | |||
== Przystawki == | == Przystawki == | ||
| Linia 93: | Linia 95: | ||
}} }} | }} }} | ||
Kumpia, z kolei, to po prostu regionalna nazwa wędzonej szynki (z litewskiego ''kumpis'', „szynka”). Jest to jedyna potrawa z wieprzowiny, która pojawia się na soplicowskim stole. Jak już pisałem w [[Co nam dała bitwa pod Wiedniem?|poprzednim wpisie]], szlachta brzydziła się tym, co rośnie lub żyje w ziemi – w tym także taplającą się i ryjącą w błocie trzodą chlewną. Kabany (czyli wieprze – to, z czego robi się kabanosy) i prosięta pojawiają się w ''Panu Tadeuszu'' znacznie rzadziej niż bydło rogate, owce, króliki czy gęsi. Nie licząc najlepszych i starannie uwędzonych części świni, wieprzowina była uważana za coś dobrego tylko dla chłopów i Niemców. Skojarzenie świniny z Prusakami – jednoznacznie pogardliwe – możemy znaleźć i w ''Panu Tadeuszu'', w relacji Bartka Dobrzyńskiego z powstania w Wielkopolsce w 1794 r.: „Nuż landratom tłuc w karki, z hofratów drzeć schaby”.<ref>Mickiewicz, ''op. cit.'', księga VII, wers 50</ref> | Kumpia, z kolei, to po prostu regionalna nazwa wędzonej szynki (z litewskiego ''kumpis'', „szynka”). Jest to jedyna potrawa z wieprzowiny, która pojawia się na soplicowskim stole. Jak już pisałem w [[Co nam dała bitwa pod Wiedniem?|poprzednim wpisie]], szlachta brzydziła się tym, co rośnie lub żyje w ziemi – w tym także taplającą się i ryjącą w błocie trzodą chlewną. Kabany (czyli wieprze – to, z czego robi się kabanosy) i prosięta pojawiają się w ''Panu Tadeuszu'' znacznie rzadziej niż bydło rogate, owce, króliki czy gęsi. Nie licząc najlepszych i starannie uwędzonych części świni, wieprzowina była uważana za coś dobrego tylko dla chłopów i Niemców. Skojarzenie świniny z Prusakami – jednoznacznie pogardliwe – możemy znaleźć i w ''Panu Tadeuszu'', w relacji Bartka Dobrzyńskiego z powstania w Wielkopolsce w 1794 r.: „Nuż landratom tłuc w karki, z hofratów drzeć schaby”.<ref>Mickiewicz, ''op. cit.'', księga VII, wers 50</ref> | ||
Przepis, jak dobrze uwędzić szynkę, znajdziemy w ''Kucharzu doskonałym'' Wojciecha Wielądki – drugiej najstarszej wydanej drukiem polskiej książce kucharskiej. Jej tytuł pojawia się zresztą w ''Panu Tadeuszu'', choć Mickiewiczowi ewidentnie myli się ta książka ze starszym o stulecie dziełem Stanisława Czernieckiego pt. ''Compendium ferculorum''. | Przepis, jak dobrze uwędzić szynkę, znajdziemy w ''Kucharzu doskonałym'' Wojciecha Wielądki – drugiej najstarszej wydanej drukiem polskiej książce kucharskiej. Jej tytuł pojawia się zresztą w ''Panu Tadeuszu'', choć Mickiewiczowi [[Z wizytą w Soplicowie: W kuchni Wojskiego#„Zabytek drogi prawych zwyczajów”|ewidentnie myli się ta książka]] ze starszym o stulecie dziełem Stanisława Czernieckiego pt. ''Compendium ferculorum''. | ||
{{Cytat | {{Cytat | ||
| Linia 136: | Linia 138: | ||
== Danie główne == | == Danie główne == | ||
No to | No, to jak już omówiliśmy sobie przystawki… A co, myśleliście, że to już wszystko? | ||
{{Cytat | {{Cytat | ||
| Linia 144: | Linia 146: | ||
}} | }} | ||
Same zrazy to, jak na tamte czasy, i tak raczej skromnie. Anonimowy autor Traktatu o śniadaniu opublikowanego w czasopiśmie Motyl (które drukowało też wczesne wiersze Mickiewicza) miał nieco większy rozmach: | Same zrazy to, jak na tamte czasy, i tak raczej skromnie. Anonimowy autor ''Traktatu o śniadaniu'', opublikowanego w czasopiśmie ''Motyl'' (które drukowało też wczesne wiersze Mickiewicza), miał nieco większy rozmach: | ||
{{Cytat | {{Cytat | ||
| Linia 159: | Linia 161: | ||
}} }} | }} }} | ||
Sędzia Soplica zdawał się brak urozmaicenia nadrabiać ilością. A może soplicowskie zrazy były tak smaczne, że gdy wjeżdżały na stół, to już nikt nie chciał jeść niczego innego? To by tłumaczyło, dlaczego, gdy na śniadanie zaproszono oficerów armii rosyjskiej, | Sędzia Soplica zdawał się brak urozmaicenia nadrabiać ilością. A może soplicowskie zrazy były tak smaczne, że gdy wjeżdżały na stół, to już nikt nie chciał jeść niczego innego? To by tłumaczyło, dlaczego, gdy na śniadanie zaproszono oficerów armii rosyjskiej, to… | ||
{{Cytat | {{Cytat | ||
| Linia 219: | Linia 221: | ||
{{Cytat | {{Cytat | ||
| Wlej w rądel piwa dobrego, nie zwietrzałego butelkę; jeżeli mocne, dolej wody. Gdy więcej osób jak cztery daj też i więcej piwa. Wstaw na ogień. Weź Cukru ćwierć funta otarłszy go skorkami z pomarańczy. Do wazy nakraj chleba żytniego w kostkę, sera świeżego tyleż, daj sześć żółtek, ubijesz w garneczku wraz z czterema łyżkami śmietany kwaśnej, ale świeżej. Wystaw rądel z ognia, mieszaj ciągle wlewając jaja w piwo, aby się nie zwarzyło. (Nigdy na ogniu jaja wbijać nie trzeba, ale w chwili, kiedy się jakakolwiek zupa gotuje i póki kipi, mieszając ciągle, wlewać przyprawę). Nalej piwo wrzące na chleb i ser w wazie. Jeżeli Cukru nie lubisz, nie kładź go w piwo, tylko daj miałki na stół. Pomarańczowe skórki i | | Wlej w rądel piwa dobrego, nie zwietrzałego butelkę; jeżeli mocne, dolej wody. Gdy więcej osób jak cztery daj też i więcej piwa. Wstaw na ogień. Weź Cukru ćwierć funta otarłszy go skorkami z pomarańczy. Do wazy nakraj chleba żytniego w kostkę, sera świeżego tyleż, daj sześć żółtek, ubijesz w garneczku wraz z czterema łyżkami śmietany kwaśnej, ale świeżej. Wystaw rądel z ognia, mieszaj ciągle wlewając jaja w piwo, aby się nie zwarzyło. (Nigdy na ogniu jaja wbijać nie trzeba, ale w chwili, kiedy się jakakolwiek zupa gotuje i póki kipi, mieszając ciągle, wlewać przyprawę). Nalej piwo wrzące na chleb i ser w wazie. Jeżeli Cukru nie lubisz, nie kładź go w piwo, tylko daj miałki na stół. Pomarańczowe skórki i wanilia, dziwnie dobry smak nadają piwu. | ||
| źródło = {{Cyt | | źródło = {{Cyt | ||
| nazwisko = Nakwaska | | nazwisko = Nakwaska | ||
| imię = Karolina | | imię = Karolina | ||
| tytuł = Dwór wiejski | | tytuł = Dwór wiejski | ||
| miejsce = | | url = https://polona.pl/item/dwor-wiejski-dzielo-poswiecone-gospodyniom-polskim-przydatne-i-osobom-w-miescie,OTI4OTc4NDk/210/ | ||
| rok = | | wydawca = Księgarnia Michelsena | ||
| miejsce = Lipsk | |||
| rok = 1858 | |||
| tom = II | | tom = II | ||
| strony = | | strony = 33 | ||
}} }} | }} }} | ||
| Linia 257: | Linia 261: | ||
[[Kategoria: XIX wiek]] | [[Kategoria: XIX wiek]] | ||
[[Kategoria: Przepisy]] | [[Kategoria: Przepisy]] | ||
[[Kategoria:Poncz]] | [[Kategoria: Poncz]] | ||
[[Kategoria:Wojciech Wielądko]] | [[Kategoria: Wojciech Wielądko]] | ||
[[Kategoria:Stanisław Czerniecki]] | [[Kategoria: Stanisław Czerniecki]] | ||
[[Kategoria: Karolina Nakwaska]] | |||
[[en:Epic Cooking: Breakfast at Judge Soplica's]] | [[en:Epic Cooking: Breakfast at Judge Soplica's]] | ||