Gastronomiczny Order Pomiana: Różnice pomiędzy wersjami
Nie podano opisu zmian |
|||
| Linia 641: | Linia 641: | ||
W naszych czasach order można sobie zamówić w jadłodajni McDonalda (kto tam bywa, ten wie). Dawniej na order trzeba było sobie zasłużyć. A jeśli chodzi o Order Pomiana, to był tak bardzo ekskluzywny, że liczba odznaczonych tym wyróżnieniem osób była zbliżona do liczby członków kapituły, która to odznaczenie nadawała. | W naszych czasach order można sobie zamówić w jadłodajni McDonalda (kto tam bywa, ten wie). Dawniej na order trzeba było sobie zasłużyć. A jeśli chodzi o Order Pomiana, to był tak bardzo ekskluzywny, że liczba odznaczonych tym wyróżnieniem osób była zbliżona do liczby członków kapituły, która to odznaczenie nadawała. | ||
Chociaż Przypkowski utrzymywał, że celem Orderu Pomiana było doskonalenie kuchni polskiej, to od początku zakładał, że dekorowani orderem będą głównie cudzoziemcy. W pierwszej kolejności do odznaczenia zaproponował dwóch Francuzów: paryskiego restauratora Rogera Topolinskiego oraz dziennikarza gastronomicznego Jean-Dominique’a Arnaboldiego. {{small|MSZ}} poleciło polskiemu ambasadorowi w Paryżu użyczenie na potrzeby uroczystości lokalu ambasady, jak też zapewnienie zwyczajowego drinka. Dekoracji orderami dokonał Przypkowski, jako kanclerz kapituły, osobiście. Przypkowski pełnił przy tym rolę swego rodzaju gastronomicznego ambasadora Polski i w związku z tym dostawał na zagraniczne podróże dewizy z {{small|MSZ}}. Nierzadko musiał te środki sobie wywalczyć, strasząc ministerialnych urzędników Rapackim, Cyrankiewiczem, a nawet Komitetem Centralnym.<ref>{{Cyt | Chociaż Przypkowski utrzymywał, że celem Orderu Pomiana było doskonalenie kuchni polskiej, to od początku zakładał, że dekorowani orderem będą głównie cudzoziemcy. W pierwszej kolejności do odznaczenia zaproponował dwóch Francuzów: paryskiego restauratora Rogera Topolinskiego{{czyt|Roger Topolinski}} oraz dziennikarza gastronomicznego Jean-Dominique’a Arnaboldiego.{{czyt|Jean-Dominique Arnaboldi}} {{small|MSZ}} poleciło polskiemu ambasadorowi w Paryżu użyczenie na potrzeby uroczystości lokalu ambasady, jak też zapewnienie zwyczajowego drinka. Dekoracji orderami dokonał Przypkowski, jako kanclerz kapituły, osobiście. Przypkowski pełnił przy tym rolę swego rodzaju gastronomicznego ambasadora Polski i w związku z tym dostawał na zagraniczne podróże dewizy z {{small|MSZ}}. Nierzadko musiał te środki sobie wywalczyć, strasząc ministerialnych urzędników Rapackim, Cyrankiewiczem, a nawet Komitetem Centralnym.<ref>{{Cyt | ||
| tytuł = Rzeczpospolita | | tytuł = Rzeczpospolita | ||
| nazwisko r = Miliszkiewicz | | nazwisko r = Miliszkiewicz | ||