Punczki z powidłami na tłusty wtorek: Różnice pomiędzy wersjami
| Linia 23: | Linia 23: | ||
== Pączki czy pųczki? == | == Pączki czy pųczki? == | ||
Zacznijmy od kwestii językowej. „Pączek” to oczywiście zdrobnienie od „pąka”, czyli czegoś, co – jak pąk kwiatowy czy liściowy – jest okrągłe i nabrzmiałe, krótko mówiąc | Zacznijmy od kwestii językowej. „Pączek” to oczywiście zdrobnienie od „pąka”, czyli czegoś, co – jak pąk kwiatowy czy liściowy – jest okrągłe i nabrzmiałe, krótko mówiąc: ''pękate'' – i to tak, że jeśli ''napęcznieje'' jeszcze bardziej to może ''pęknąć''. Wszystkie te słowa ''wypączkowały'' zepewne z wyrazu dźwiękonaśladowczego: jeśli coś pęka, to słychać „pęk!”<ref> {{Cyt | ||
| nazwisko = Bralczyk | |||
| imię = Jerzy | |||
| tytuł = Jeść!!! | |||
| wydawca = Bosz | |||
| miejsce = Olszanica | |||
| rok = 2014 | |||
| strony = 127 | |||
}}</ref> A to znaczy, że „pęknięcie” było pierwotnie czymś pomiędzy „puknięciem” a „brzęknięciem”. | |||
Popularne amerykańskie wyjaśnienie, że pączki to „małe pakunki wypełnione dobrem” ([https://twitter.com/BethelBakery/status/949661885393199105 „''little packages of goodness''”]) jest więc tyleż słodkie, co błędne. Ale jest to błąd zrozumiały; w angielskim ogonków nie ma, więc nie dziwi, że osoby anglojęzyczne mylą „pączki” z „paczkami”. Bardziej może Polaków zdumiewać, a nawet irytować, że anglojęzyczni na pojedynczy pączek mówią „''a paczki''”, a na wiele pączków — „''paczkis''”. Ci sami Polacy nie mają za to problemu z chodzeniem w ''dżinsach'', chrupaniem ''czipsów'', słuchaniem ''Beatlesów'' (dlaczego nie „w dżinach”, „czipów” i „Beatle'ów”?), ani z odmnogowianiem wielu innych zapożyczeń z angielszczyzny. Depluralizacja zapożyczeń to zjawisko powszechne i nie ma się na co zżymać. | Popularne amerykańskie wyjaśnienie, że pączki to „małe pakunki wypełnione dobrem” ([https://twitter.com/BethelBakery/status/949661885393199105 „''little packages of goodness''”]) jest więc tyleż słodkie, co błędne. Ale jest to błąd zrozumiały; w angielskim ogonków nie ma, więc nie dziwi, że osoby anglojęzyczne mylą „pączki” z „paczkami”. Bardziej może Polaków zdumiewać, a nawet irytować, że anglojęzyczni na pojedynczy pączek mówią „''a paczki''”, a na wiele pączków — „''paczkis''”. Ci sami Polacy nie mają za to problemu z chodzeniem w ''dżinsach'', chrupaniem ''czipsów'', słuchaniem ''Beatlesów'' (dlaczego nie „w dżinach”, „czipów” i „Beatle'ów”?), ani z odmnogowianiem wielu innych zapożyczeń z angielszczyzny. Depluralizacja zapożyczeń to zjawisko powszechne i nie ma się na co zżymać. | ||
Ale najbardziej kuriozalna zdaje się polsko-amerykańska wymowa słowa „pączki”. Pomijam tu, że angielskie „p” jest w nagłosie bardziej przydechowe, a „cz” bardziej zębowe – to mało kto zauważa; skupmy się na samogłosce. Jasne, samogłosek nosowych w angielskim nie ma, ale przecież dało by się zbliżyć do polskiej wymowy, mówiąc „ponczek” (''pawn-check''), z czym anglofoni już powinni dać sobie radę. Oni jednak z jakiegoś powodu wolą mówić „punczek” (''poon-check''). | Ale najbardziej kuriozalna zdaje się polsko-amerykańska wymowa słowa „pączki”. Pomijam tu, że angielskie „p” jest w nagłosie bardziej przydechowe, a „cz” bardziej zębowe – to mało kto zauważa; skupmy się na samogłosce. Jasne, samogłosek nosowych w angielskim nie ma, ale przecież dało by się zbliżyć do polskiej wymowy, mówiąc „ponczek” (''pawn-check''), z czym anglofoni już powinni dać sobie radę. Oni jednak z jakiegoś powodu wolą mówić „punczek” (''poon-check''). Zanim jednak zaczniemy ich z poczuciem fonetycznej wyższości poprawiać, zastanówmy się, czy aby na pewno słowa „punczek” nikt w Polsce nigdy nie mówił ani nie słyszał. | ||