Z wizytą w Soplicowie: W kuchni Wojskiego: Różnice pomiędzy wersjami
| Linia 16: | Linia 16: | ||
Zacznijmy jednak od samego Wojskiego, jednej z barwniejszych postaci ''Pana Tadeusza''. Jego imienia nie znamy, ale wiemy, że nosił nazwisko Hreczecha, a okoliczna szlachta z szacunku dla powszechnie poważanego staruszka nieoficjalnie tytułowała go średniowiecznym tytułem wojskiego. Średniozamożny szlachcic-ziemianin, czyli tzw. grykosiej (samo jego nazwisko pochodzi od białoruskiego słowa „''hreczka''”, czyli „gryka”), choć miał swój własny majątek (młodszej córce Marcie dał w wianie jedną wioskę), to na stałe mieszkał wraz z Martą u Sędziego Soplicy, swojego przyjaciela, dalekiego krewnego i niedoszłego zięcia (Sędzia był za młodu zaręczony z Teklą, starszą córką Wojskiego, ale ta zmarła przed ślubem, a on sam już z żadną kobietą się później nie związał). W Soplicowie Wojski pełnił funkcję czegoś w rodzaju majordoma, zarządzającego służbą na dworze Sędziego. | Zacznijmy jednak od samego Wojskiego, jednej z barwniejszych postaci ''Pana Tadeusza''. Jego imienia nie znamy, ale wiemy, że nosił nazwisko Hreczecha, a okoliczna szlachta z szacunku dla powszechnie poważanego staruszka nieoficjalnie tytułowała go średniowiecznym tytułem wojskiego. Średniozamożny szlachcic-ziemianin, czyli tzw. grykosiej (samo jego nazwisko pochodzi od białoruskiego słowa „''hreczka''”, czyli „gryka”), choć miał swój własny majątek (młodszej córce Marcie dał w wianie jedną wioskę), to na stałe mieszkał wraz z Martą u Sędziego Soplicy, swojego przyjaciela, dalekiego krewnego i niedoszłego zięcia (Sędzia był za młodu zaręczony z Teklą, starszą córką Wojskiego, ale ta zmarła przed ślubem, a on sam już z żadną kobietą się później nie związał). W Soplicowie Wojski pełnił funkcję czegoś w rodzaju majordoma, zarządzającego służbą na dworze Sędziego. | ||
Wcześniej Wojski „ze szlachtą strawił życie na biesiadach, na polowaniach, zjazdach, sejmikowych radach.”<ref>A. Mickiewicz, ''op. cit.'', księga V, wersy 427–428</ref> Zwłaszcza w zakresie polowań Wojski uważany był za eksperta. Łowiectwa nauczył się służąc za młodu na dworze Tadeusza Rejtana, którego często we wspomnieniach przywoływał – nie jako wzrór patriotyzmu, ale właśnie jako wybitnego myśliwego. | Wcześniej Wojski „ze szlachtą strawił życie na biesiadach, na polowaniach, zjazdach, sejmikowych radach.”<ref>A. Mickiewicz, ''op. cit.'', księga V, wersy 427–428</ref> Zwłaszcza w zakresie polowań Wojski uważany był za eksperta. Łowiectwa nauczył się służąc za młodu na dworze Tadeusza Rejtana, którego często we wspomnieniach przywoływał – nie jako wzrór patriotyzmu, ale właśnie jako wybitnego myśliwego. Jeśli chodzi o wybór zwierzyny, to Wojski hołdował dwóm skrajnościom: z jednej strony tylko grubego zwierza z kłami i pazurami uważał za godnego, by polował nań szlachcic. Polowania na zające uważał za dobre dla młodzieży i służby. „Nazywam się Hreczecha – mawiał – a od króla Lecha | ||
żaden za zającami nie jeździł Hreczecha.”<ref>A. Mickiewicz, ''op. cit.'', księga I, wersy 816–817</ref> Ale z drugiej namiętnie polował też na muchy. Much nienawidził, zawsze nosił przy sobie skórzaną „plackę” na muchy, a podczas grzybobrania zbierał muchomory, żeby z nich przygotować trutkę. | |||
[[File:Wojski.jpg|thumb|<poem>„Co Wojski wyczytawszy pojmie i obwieści, | [[File:Wojski.jpg|thumb|<poem>„Co Wojski wyczytawszy pojmie i obwieści, | ||