Jak Bernard z Wąbrzeźna piwo grodziskie wymodlił: Różnice pomiędzy wersjami
Nie podano opisu zmian |
|||
| Linia 92: | Linia 92: | ||
}}</ref> Zdarzało się też, że użycie nieodpowiednich słodów wędzonych skutkowało piwem o aromacie cygar czy kiełbasy. | }}</ref> Zdarzało się też, że użycie nieodpowiednich słodów wędzonych skutkowało piwem o aromacie cygar czy kiełbasy. | ||
W 2011 r. [https://pspd.org.pl/style/grodziskie-redivivus/ Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych] powołało specjalną komisję do opracowania wytycznych warzenia piwa w stylu grodziskim. Udało jej się ustalić większość szczegółów receptury: słód wyłącznie pszenny wędzony dębem, zachowana grodziska mieszanka drożdży górnej fermentacji, chmiel aromatyczny najlepiej spod wielkopolskiego Nowego Tomyśla (ewentualnie lubelski, żatecki lub Hallertauer), klarowanie karukiem, refermentacja w butelce itd. No i wreszcie skład chemiczny wody | W 2011 r. [https://pspd.org.pl/style/grodziskie-redivivus/ Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych] powołało specjalną komisję do opracowania wytycznych warzenia piwa w stylu grodziskim. Udało jej się ustalić większość szczegółów receptury: słód wyłącznie pszenny wędzony dębem, zachowana grodziska mieszanka drożdży górnej fermentacji, chmiel aromatyczny najlepiej spod wielkopolskiego Nowego Tomyśla (ewentualnie lubelski, żatecki lub Hallertauer), klarowanie karukiem, refermentacja w butelce itd. | ||
[[File:Studnia Bł. Bernarda w Grodzisku Wlkp..JPG|thumb|upright|Secesyjna pompa Bernarda stojąca na miejscu dawnej studni miejskiej w Grodzisku]] | |||
No i wreszcie skład chemiczny wody. Choć dobre piwo nie powinno smakować jak woda, to jednak woda jest, bądź co bądź, jego głównym składnikiem, a jej jakość i profil chemiczny ma olbrzymie znaczenie dla jakości i smaku uwarzonego na niej piwa. W przypadku piwa grodziskiego powinna to być woda jak najbrdziej podobna do tej z grodziskiej studni, przy której rzekomo modlił się Benard z Wąbrzeźna – a także ze studni technologicznych grodziskiego browaru, wykopanych, gdy studnia miejska przestała wystarczać. | |||
{{ Cytat | |||
| Wodę z tych studni, bardzo twardą, można uznać za dobrą dla celów piwowarskich, choć nie do warzenia jasnego lagera w stylu pilzneńskim. Znacząca zawartość wapnia i magnezu dobrze służy przebiegowi zacierania (enzymy) i fermentacji (enzymy, flokulacja), a wysokie stężenie siarczanów akcentuje goryczkę w piwie. Znaczące ilości jonów chlorkowych i sodowych z kolei służą pełni smakowej piwa, co przy piwach lekkich ma istotne znaczenie. | |||
| źródło = {{Cyt | |||
| nazwisko = Sadownik | | nazwisko = Sadownik | ||
| imię = Andrzej | | imię = Andrzej | ||
| Linia 99: | Linia 106: | ||
| wydawca = Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych | | wydawca = Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych | ||
| rok = 2012 | | rok = 2012 | ||
}} | }} }} | ||
== Od powietrza, głodu i braku piwa == | == Od powietrza, głodu i braku piwa == | ||
Wróćmy więc do Bernarda i tego, jak uratował Grodzisk od szalejącej w mieście zarazy. Oto jak opisał ów cud hagiograf Bernarda, ks. Marcin Chwaliszewski: | |||
{{ Cytat | {{ Cytat | ||
| | | W roku 1620, pamiętnym klęską Polaków pod Cecorą i innymi nieszczęściami wielkimi, mianowicie morowym powietrzem, grasującym po całym kraju, gdy ta straszna zaraza pustoszyła miasteczko Grodzisk w diecezji poznańskiej, a mieszkańcy jego {{...}} przez 40 dni odbywali procesje i modły publiczne, ujrzeli w czasie procesji osobę otoczoną wielką jasnością, wznoszącą się nad miastem w obłokach niebieskich, z krzyżem w ręku, w ubiorze benedyktyńskim. Instynktem Bożym oświeceni i przez o. Andrzeja Karsznickiego, {{...}} który jako współuczeń z czasów szkolnych znał dobrze Bernarda, przekonali się naocznie, iż to jest znakiem od Boga danym, aby grób tego Wielebnego Sługi Bożego w klasztorze lubińskim całe miasteczko z nabożeństwem nawiedziło. Gdy ślub ten uczynili, niebawem za przyczyną jego morowe powietrze w Grodzisku ustało. {{...}} Z wdzięczności dawało miasto Grodzisk corocznie w dobrowolnej ofierze klasztorowi w Lubiniu beczkę piwa, a świecę do grobu Bernarda. Ofiara ta przetrwała aż do kasacji klasztoru lubińskiego w r. 1835. | ||
}} | | źródło = {{Cyt | ||
| nazwisko = Chwaliszewski | |||
| imię = Marcin | |||
| tytuł = Żywot i cuda wielebnego sługi Bożego o. Bernarda z Wąbrzeźna | |||
| url = http://dlibra.kul.pl/dlibra/doccontent?id=1378 | |||
| wydawca = nakładem autora | |||
| miejsce = Poznań | |||
| rok = 1881 | |||
| strony = 40–42 | |||
}} }} | |||
Zaraza 1620 r. | Zaraz, zaraz! Zaraza zarazą, ale co ze studnią? Modlił się Bernard przy niej czy nie? Nawet jeśli, to raczej nie w 1620 r., bo musiałoby to być 17 lat po jego śmierci. Jeśli wierzyć Chwaliszewskiemu, to Bernard uchronił mieszkańców od epidemii już jako duch. Jedyne, co się zgadza, to beczka piwa co roku oddawana klasztorowi. Skąd zatem podanie o studni? Najstarszą jej wersję znalazłem we wspomnieniach Edwarda Raczyńskiego, posła na sejm Wielkiego Księstwa Poznańskiego, który tak opisał swoją wizytę w kościele benedyktynów w Lubiniu: | ||
{{ Cytat | {{ Cytat | ||
| Śledzeniem grobów zajęty, z uszanowaniem spoglądałem na pomnik Bernarda, zakonnika tego klasztoru, który między błogosławionymi jest policzony i którego grobowiec blisko drzwi kościelnych stoi. {{...}} Dnia jednego, tak mnie tu upewniano, błogosławiony Bernard udał się do Grodziska i spostrzegł tamecznych mieszkańców mocno strapionych z powodu, że studnia, z której oni wodę do miejskiego browaru czerpali, wyschła zupełnie, browar zaś jedynym był źródłem dochodu miasta i szpitala. Użalił się nad nieszczęśliwymi zakonnik i głęboko do Boga westchnąwszy, pobłogosławił studnię; aliści jak gdyby spod artezyjskiego świdra, trysnęło źródło natychmiast; biorą się niebawnie do roboty piwowarzy, lecz jakież ich było zdumienie, gdy skosztowawszy zrobionego piwa, znaleźli smak jego lepszym nierównie, jak był kiedykolwiek. | | Śledzeniem grobów zajęty, z uszanowaniem spoglądałem na pomnik Bernarda, zakonnika tego klasztoru, który między błogosławionymi jest policzony i którego grobowiec blisko drzwi kościelnych stoi. {{...}} Dnia jednego, tak mnie tu upewniano, błogosławiony Bernard udał się do Grodziska i spostrzegł tamecznych mieszkańców mocno strapionych z powodu, że studnia, z której oni wodę do miejskiego browaru czerpali, wyschła zupełnie, browar zaś jedynym był źródłem dochodu miasta i szpitala. Użalił się nad nieszczęśliwymi zakonnik i głęboko do Boga westchnąwszy, pobłogosławił studnię; aliści jak gdyby spod artezyjskiego świdra, trysnęło źródło natychmiast; biorą się niebawnie do roboty piwowarzy, lecz jakież ich było zdumienie, gdy skosztowawszy zrobionego piwa, znaleźli smak jego lepszym nierównie, jak był kiedykolwiek. | ||
| Linia 127: | Linia 142: | ||
}} }} | }} }} | ||
I znowu: ilość piwa dla mnichów się zgadza – i tyle. W legendzie podanej przez Raczyńskiego nie ma mowy o morowym powietrzu. Nieszczęście, któremu cudownie zaradził o. Bernard (w tej wersji – jeszcze ze życia), polegało wyłącznie na braku wody do warzenia piwa. Wychodzi więc na to, że dopiero później ktoś połączył dwie legendy w jedną, uznawszy najwyraźniej, że podanie o wyschniętej studni należy dodatkowo udramatyzować opowieścią o zarazie. Tak jakby brak piwa nie był dostatecznie straszliwą katastrofą! | |||
== Zdrowotne piwo grodziskie == | |||
* [https://web.archive.org/web/20160304042306/http://www.pspd.org.pl/uploads/grodziskie/w-szmelich-o-historii-i-sposobie-wytwarzania-unikalnego-piwa-grodziskiego-pfiow-1994.pdf Wiktor Szmelich] | * [https://web.archive.org/web/20160304042306/http://www.pspd.org.pl/uploads/grodziskie/w-szmelich-o-historii-i-sposobie-wytwarzania-unikalnego-piwa-grodziskiego-pfiow-1994.pdf Wiktor Szmelich] | ||