Z wizytą w Soplicowie: Śniadanie u Sędziego: Różnice pomiędzy wersjami

 
(Nie pokazano 4 pośrednich wersji utworzonych przez tego samego użytkownika)
Linia 59: Linia 59:
Szałwiji, benedykty kardy, macierzanki:
Szałwiji, benedykty kardy, macierzanki:
Cała zielna domowa apteka Wojszczanki.
Cała zielna domowa apteka Wojszczanki.
Sernica w górze miała wszerz sążni półczwarta [ok. 6 m].
Sernica w górze miała wszerz sążni półczwarta.*
A u dołu na jednym wielkim słupie wsparta,
A u dołu na jednym wielkim słupie wsparta,
Niby gniazdo bocianie.</poem>
Niby gniazdo bocianie.</poem>
| źródło = ''ibid.'', księga IX, wersy 679–689
| źródło = ''ibid.'', księga IX, wersy 679–689<br>*) Ok. 6 metrów
}}
}}


Do polewki piwnej wrócimy pod koniec tego wpisu, a tymczasem przejdźmy do mięsa.
Do polewki piwnej wrócimy pod koniec tego wpisu, a&nbsp;tymczasem przejdźmy do mięsa.


== Przystawki ==
== Przystawki ==
Linia 95: Linia 95:
  }} }}
  }} }}


Kumpia, z&nbsp;kolei, to po prostu regionalna nazwa wędzonej szynki (z litewskiego ''kumpis'', „szynka”). Jest to jedyna potrawa z&nbsp;wieprzowiny, która pojawia się na soplicowskim stole. Jak już pisałem w&nbsp;[[Co nam dała bitwa pod Wiedniem?|poprzednim wpisie]], szlachta brzydziła się tym, co rośnie lub żyje w&nbsp;ziemi – w&nbsp;tym także taplającą się i&nbsp;ryjącą w&nbsp;błocie trzodą chlewną. Kabany (czyli wieprze – to, z&nbsp;czego robi się kabanosy) i&nbsp;prosięta pojawiają się w&nbsp;''Panu Tadeuszu'' znacznie rzadziej niż bydło rogate, owce, króliki czy gęsi. Nie licząc najlepszych i&nbsp;starannie uwędzonych części świni, wieprzowina była uważana za coś dobrego tylko dla chłopów i&nbsp;Niemców. Skojarzenie świniny z&nbsp;Prusakami – jednoznacznie pogardliwe – możemy znaleźć i&nbsp;w&nbsp;''Panu Tadeuszu'', w&nbsp;relacji Bartka Dobrzyńskiego z&nbsp;powstania w&nbsp;Wielkopolsce w&nbsp;1794&nbsp;r.: „Nuż landratom tłuc w&nbsp;karki, z&nbsp;hofratów drzeć schaby”.<ref>Mickiewicz, ''op. cit.'', księga VII, wers 50</ref>
Kumpia, z&nbsp;kolei, to po prostu regionalna nazwa wędzonej szynki (z&nbsp;litewskiego ''kumpis'', „szynka”). Jest to jedyna potrawa z&nbsp;wieprzowiny, która pojawia się na soplicowskim stole. Jak już pisałem w&nbsp;[[Co nam dała bitwa pod Wiedniem?|poprzednim wpisie]], szlachta brzydziła się tym, co rośnie lub żyje w&nbsp;ziemi – w&nbsp;tym także taplającą się i&nbsp;ryjącą w&nbsp;błocie trzodą chlewną. Kabany (czyli wieprze – to, z&nbsp;czego robi się kabanosy) i&nbsp;prosięta pojawiają się w&nbsp;''Panu Tadeuszu'' znacznie rzadziej niż bydło rogate, owce, króliki czy gęsi. Nie licząc najlepszych i&nbsp;starannie uwędzonych części świni, wieprzowina była uważana za coś dobrego tylko dla chłopów i&nbsp;Niemców. Skojarzenie świniny z&nbsp;Prusakami – jednoznacznie pogardliwe – możemy znaleźć i&nbsp;w&nbsp;''Panu Tadeuszu'', w&nbsp;relacji Bartka Dobrzyńskiego z&nbsp;powstania w&nbsp;Wielkopolsce w&nbsp;1794&nbsp;r.: „Nuż landratom tłuc w&nbsp;karki, z&nbsp;hofratów drzeć schaby”.<ref>Mickiewicz, ''op. cit.'', księga VII, wers 50</ref>


Przepis, jak dobrze uwędzić szynkę, znajdziemy w&nbsp;''Kucharzu doskonałym'' Wojciecha Wielądki – drugiej najstarszej wydanej drukiem polskiej książce kucharskiej. Jej tytuł pojawia się zresztą w&nbsp;''Panu Tadeuszu'', choć Mickiewiczowi [[Z wizytą w Soplicowie: W kuchni Wojskiego#„Zabytek drogi prawych zwyczajów”|ewidentnie myli się ta książka]] ze starszym o&nbsp;stulecie dziełem Stanisława Czernieckiego pt. ''Compendium ferculorum''.
Przepis, jak dobrze uwędzić szynkę, znajdziemy w&nbsp;''Kucharzu doskonałym'' Wojciecha Wielądki – drugiej najstarszej wydanej drukiem polskiej książce kucharskiej. Jej tytuł pojawia się zresztą w&nbsp;''Panu Tadeuszu'', choć Mickiewiczowi [[Z wizytą w Soplicowie: W kuchni Wojskiego#„Zabytek drogi prawych zwyczajów”|ewidentnie myli się ta książka]] ze starszym o&nbsp;stulecie dziełem Stanisława Czernieckiego pt. ''Compendium ferculorum''.
Linia 138: Linia 138:


== Danie główne ==
== Danie główne ==
No to, jak już omówiliśmy sobie przystawki... A&nbsp;co, myśleliście, że to już wszystko?
No, to jak już omówiliśmy sobie przystawki… A&nbsp;co, myśleliście, że to już wszystko?


{{Cytat
{{Cytat
Linia 146: Linia 146:
}}
}}


Same zrazy to, jak na tamte czasy, i&nbsp;tak raczej skromnie. Anonimowy autor Traktatu o&nbsp;śniadaniu opublikowanego w&nbsp;czasopiśmie Motyl (które drukowało też wczesne wiersze Mickiewicza) miał nieco większy rozmach:
Same zrazy to, jak na tamte czasy, i&nbsp;tak raczej skromnie. Anonimowy autor ''Traktatu o&nbsp;śniadaniu'', opublikowanego w&nbsp;czasopiśmie ''Motyl'' (które drukowało też wczesne wiersze Mickiewicza), miał nieco większy rozmach:


{{Cytat
{{Cytat
Linia 161: Linia 161:
  }} }}
  }} }}


Sędzia Soplica zdawał się brak urozmaicenia nadrabiać ilością. A&nbsp;może soplicowskie zrazy były tak smaczne, że gdy wjeżdżały na stół, to już nikt nie chciał jeść niczego innego? To by tłumaczyło, dlaczego, gdy na śniadanie zaproszono oficerów armii rosyjskiej, to...
Sędzia Soplica zdawał się brak urozmaicenia nadrabiać ilością. A&nbsp;może soplicowskie zrazy były tak smaczne, że gdy wjeżdżały na stół, to już nikt nie chciał jeść niczego innego? To by tłumaczyło, dlaczego, gdy na śniadanie zaproszono oficerów armii rosyjskiej, to…


{{Cytat
{{Cytat